Cztery wesela – i pogrzeb? Tak sprytni Polacy obchodzą rządowe ograniczenia. Wysyp ślubów z końcem maja i w czerwcu?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Wesele na dwieście osób w maju 2021? W Małopolsce? Mimo restrykcji? To teoretycznie niemożliwe, ale… Polak potrafi. Po zapowiedzi rządu, że od soboty 29 maja będzie można znowu organizować uroczystości w lokalach – ale dla maksimum 50 osób – w domach weselnych i firmach eventowych rozdzwoniły się telefony. Zamówienia dotyczą przeważnie imprez dla państwa młodych i ich 48 gości – by zmieścić się w rządowym limicie. Ale z każdym dniem coraz więcej rodzin nie zamierza się ograniczać i zamawia w tym terminie wydarzenie dla państwa młodych i… 198 gości. Jakim cudem?

FLESZ - Polacy łatwiej i szybciej będą mogli się zaszczepić

Zasłyszana rozmowa:
- Kiedy mogę najszybciej zrobić wesele? – pyta przez telefon młoda dziewczyna.
- Dzisiaj to tylko dla pięciu osób, ale rząd zapowiedział, że od soboty 15 maja 2021 będzie można zorganizować wesele na zewnątrz. Maksimum wyniesie 25 osób w reżimie sanitarnym. No, wie pani, bezpieczny dystans między stolikami i limit osób na stolik, te rzeczy – odpowiada organizatorka wesel.
- A w lokalu? Znaczy: w środku?
- Rząd zapowiedział, że od soboty 29 maja 2021, jak wszystko dobrze pójdzie, czyli zmaleje liczba zachorowań i zgonów na covid, będzie można w reżimie sanitarnym organizować wesela w lokalach, ale tylko dla 50 osób, to znaczy dla państwa młodych i ich 48 gości.
- To ja zamawiam cztery.
- Jak to cztery?!
- No, cztery wesela! Bo my mamy 200 gości i muszę ich jakoś legalnie rozmieścić. Ma pani cztery sale?
- To… bardzo dziwne pytanie. Ale… w sumie… Da się zrobić!

Brawurowy pomysł na ominięcie rządowych ograniczeń zyskał wielką popularność wśród osób planujących rychły ożenek – co widać po wpisach w serwisach społecznościowych. Organizatorzy imprez nieoficjalnie przyznają, że „jest zainteresowanie takim rozwiązaniem, bo przez ostatni rok ludzie odkładali ceremonie, a teraz chcieliby mieć porządne imprezy, a tych przeważnie nie da się zrobić bez zaproszenia wszystkich cioć, wujków, kuzynów i kuzynek oraz przyjaciół”.

Wesela w Krakowie i Małopolsce: od rekordu do zera

Przed pandemią liczba gości na przeciętnym małopolskim weselu oscylowała między 120 a 200. Imprezy dla 50 gości były rzadkością, organizatorów nie dziwi więc dzisiaj chęć ominięcia przepisów. Tym bardziej, że coraz więcej ludzi się szczepi, sporo jest także ozdrowieńców i wszyscy poczuli się generalnie bezpieczniej. W dodatku media donoszą, że słońce i ciepło zabijają wirusa. A z końcem maja ma być (już) ciepło. To co dopiero w czerwcu.

- Wszyscy marzymy, by ocieplenie klimatu dopadło nas wreszcie w całej krasie – ironizuje organizatorka imprez spod Krakowa. I poważnie dodaje, że „cały biznes” jest już przez pandemię kompletnie wykończony. Ma na myśli nie tylko właścicieli firm działających bezpośrednio w branży ślubnej i ich pracowników, ale też przedsiębiorców, którzy na przedpandemicznej weselnej fali zainwestowali w nowoczesne obiekty (klimatyzowane sale z zapleczem gastronomicznym), cukierników, kwiaciarzy, dekoratorów, muzyków, fotografów, kierowców itd.

Do 2019 roku, a właściwie do lutego 2020 r., czyli do wybuchu pandemii, cały ów biznes kręcił się znakomicie. Najdroższe wesela pod Wawelem kosztowały ponad milion złotych. Przeciętne – od 50 do 100 tys. Wiele par w Krakowie decydowało się na śluby i wesela w środku tygodnia – bo w prestiżowych domach weselnych wszystkie weekendy były zarezerwowane, i to kilka lat do przodu. Pierwszym powodem była rekordowa liczba zawieranych małżeństw: w 2018 r. było ich aż 4,5 tys., czyli o 1,3 tys. więcej niż pięć lat wcześniej i najwięcej od 30 lat. Drugą przyczyną była rewolucyjna zmiana preferencji młodych par: przez stulecia Polacy pobierali się przez cały rok, bo wiele związków zawierano pod presją rodziny, sąsiadów i księdza – w efekcie tzw. wpadki, czyli nieplanowanej ciąży. Dziś wpadek jest mniej, a jeśli się zdarzają, to nie towarzyszy im presja otoczenia, albo nikt się nią nie przejmuje. Ludzie chcą mieć podczas wesela słoneczną pogodę. W ostatnich latach mieliśmy przez to kumulację wesel: dwie trzecie krakowskich par pobierało się od końca maja do końca sierpnia.

Z danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny od wybuchu pandemii wynika, że w okresie pierwszych rządowych restrykcji, czyli w kwietniu i maju 2020 roku, liczba zawieranych małżeństw była o ponad 70 proc. mniejsza niż w latach poprzednich. Większość par postanowiła przełoży uroczystość na lepsze czasy, a niektóre w ogóle zrezygnowały z małżeństwa. W kwietniu w całej Polsce zawarto tylko 3,5 tys. małżeństw, podczas gdy w 2019 roku było ich 9 tys. W maju 2020 było 4 tys. ślubów wobec 15,7 tys. rok wcześniej. W czerwcu 2020, kiedy rząd zaczął pierwszy raz odmrażać gospodarkę i możliwe stało się organizowanie wesel, zawarto 15 tys. małżeństw, ale pamiętajmy, że rok wcześniej było ich 26,5 tys.

Część odłożonych wesel odbyło się latem 2020, ale wiele w ogóle nie doszło do skutku, bo przez cały pandemiczny rok obowiązywały jakieś obostrzenia i mnóstwo ludzi postanowiło czekać na ich zakończenie. Tymczasem jesienią nadeszła kolejna fala epidemii i rząd nasilił restrykcje. Od tego czasu organizacja normalnych imprez jest właściwie niemożliwa.

- Skutki pandemii są katastrofalne przede wszystkim dla firm, które zajmują się organizacją wesel i ślubów, ale także dla tzw. branży okołoślubnej, do której zalicza się fotografów, florystki czy kamerzystów. Zmniejszona o 70-75 proc. liczba zawieranych małżeństw wywołała szereg problemów dla tych firm, niektóre musiały w ogóle zamknąć swoją działalność – komentuje prof. Piotr Szukalski, znany demograf. Dodaje, że odłożonych ślubów nie da się tak łatwo zrealizować w późniejszym terminie, gdyż lokale na tę okazję zamawia się z rocznym wyprzedzeniem, a covid mocno namieszał w kalendarzach – zarówno młodych par, jak i firm i osób żyjących z wesel.

Profesor wskazuje, że najwięcej uroczystości odwołali w zeszłym roku ci, którzy organizują tradycyjne wesela - z liczbą gości oscylującą między 100 a 200 osób (i więcej). - W niektórych regionach Polski, gdzie rodziny są duże i urządza się wesela na 150 osób, niejako musiało dojść do przełożenia ceremonii. W takich przypadkach bardzo bliska rodzina jest również liczna. Także panny i kawalerowie, dla których rodzinna biesiada jest ważna, podejmowały decyzje o odłożeniu wesela – wylicza uczony.

Znaczna część tych ludzi czeka z niecierpliwością na koniec pandemii, by móc urządzić wymarzoną ceremonię – na 150, 200 i więcej gości. Nawet nie chcą słyszeć o jej okrojeniu do 50, a co dopiero 25 osób pod chmurką.

Organizacja wesel: co wolno dziś, co (może) będzie wolno za kilka tygodni

Obecnie obowiązujące przepisy antycovidowe (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii) nie zawierają osobnej regulacji dotyczącej organizacji wesel, dlatego wydarzenia te powinny być traktowane jak inne imprezy i spotkania. Organizacja imprez jest co do zasady zakazana, za wyjątkiem spotkań do 5 osób - odbywających się w miejscu zamieszkania organizatora. Do powyższego limitu uczestników nie wlicza się organizatora oraz jego domowników (czyli ludzi wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących), a także – co istotne - osób zaszczepionych na covid-19.

28 kwietnia rząd ogłosił, że w pierwszym etapie odmrażania gospodarki pozwoli organizować skromne uroczystości i to tylko na świeżym powietrzu. Od 15 maja możliwa będzie organizacja na zewnątrz wesel dla maksymalnie 25 osób, wciąż obowiązywać będzie reżim sanitarny (bezpieczny dystans między stolikami oraz limit osób na stolik).

Dalsze poluzowanie obostrzeń zaplanowano na 29 maja: wesela będą mogły się odbywać w zamkniętych pomieszczeniach, ale liczba uczestników (wraz z młodymi) nie będzie mogła przekroczyć 50 osób. Ścisły reżim sanitarny pozostanie w mocy. To rozczarowuje wiele par, które liczyły, że w czerwcu – najpopularniejszym w Polsce (obok sierpnia, bo też jest ciepło i też ma w nazwie „r”) miesiącu ślubów – zorganizują sobie „normalne”, czyli prawdziwie huczne wesele. Ale, jako się rzekło, Polak potrafi i część par postanowiły obejść ograniczenia, zamawiając kilka wesel. Na każdym z nich będzie dozwolona liczba gości: 50… A że wszyscy będą pić zdrowie tej samej młodej pary? To już szczegół, którego rozporządzenie nie przewiduje. A więc i – jak uważają młodzi - nie zakazuje. No ta, bo jeszcze go nie ma…

- Mieliśmy dotąd wizyty pań ze skarbówki, sprawdzających, czy cały alkohol jest akcyzowy i czy zespół gra na fakturę. Teraz spodziewamy się policjantów liczących gości. Ale jesteśmy już tak wykończeni, że zrobimy wszystko, żeby uratować ten biznes – tłumaczy właścicielka krakowskiej firmy evernowej, która nie zarabia od roku, a przed pandemią nie była w stanie obsłużyć wszystkich potencjalnych zamówień.

Pewna para zarezerwowała u niej na połowę czerwca cztery wesela na w sumie 200 osób w namiocie daleko poza miastem Koszty? Dużo wyższe niż w przypadku imprezy w lokalu. Samo ustawienie namiotu pochłonie 40 tys. zł, nagłośnienie – kolejne 20 tys., wynajęcie miejsca – 15 tys. zł, kwiaty – ponad 10 tys. zł, catering -50 tys. zł, zespół muzyczny – od 6 w górę... W sumie – grubo ponad 100 tys. zł. Ale w końcu taką imprezę ma się raz w życiu. No, przeważnie.

A zagrożenie covidem (gdy rozmawiamy – umiera ponad 500 Polaków dziennie)? Czy nie boi się, że do owych czterech wesel dojdzie – nie daj Boże – jakiś pogrzeb, jak to już w 2020 r. bywało, po masowych infekcjach podczas zakrapianych ceremonii?

– Wszyscy liczymy, że nie. Młodzi przekonują, że do tego czasu zaszczepią wszystkie babcie i dziadków, mamy i ojców, ciotki i wujków, czyli generalnie wszystkich starszych, najbardziej narażonych na ciężki przebieg covidu. Część zresztą już jest zaszczepiona, a więc teoretycznie bezpieczna. Mój personel też się właśnie szczepi – wszystkim pracownikom i współpracownikom postawiłam taki warunek, bo to mnie uspokaja, no i ułatwia rozmowy z klientami, Więc tak. To będą tylko cztery wesela. Bez pogrzebu, tfu-tfu-tfu – kwituje organizatorka.

Wideo

Materiał oryginalny: Cztery wesela – i pogrzeb? Tak sprytni Polacy obchodzą rządowe ograniczenia. Wysyp ślubów z końcem maja i w czerwcu? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie