Myślenice. Do szkoły z granatem w plecaku. Na szczęście była to tylko atrapa broni

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Fot. Policja Myślenice
Na równe nogi postawiła myślenickich policjantów wieść, że uczeń jednej z miejskich podstawówek przyniósł do szkoły... granat ręczny. Odetchnęli z ulgą, kiedy na miejscu stwierdzili, że to tylko atrapa. Jak wyjaśniła zaskoczona matka 10-latka, „granat” to wakacyjna pamiątka znad morza, którą dziecko bez jej wiedzy zabrało do szkoły.

FLESZ - Od października zmiany przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

Zgłoszenie na policję dotarło w piątek (24 września) przed południem. W trybie pilnym do szkoły skierowano patrol.
Kiedy ten dotarł na miejsce, uczniowie byli już ewakuowani ze szkoły, a odebrany uczniowi „granat” leżał w sekretariacie.
Policjanci szybko odkryli, że choć łudząco przypomina on granat ręczny, nie jest nim.
Dlatego przestrzegają, aby uczniowie nie przynosili do szkoły nie tylko niebezpiecznych przedmiotów, ale też takich, które łudząco je przypominają.

Uczniowie wrócili na lekcje.

- Mundurowi skontaktowali się telefonicznie z matką 10-latka, która oświadczyła, że atrapa granatu została kupiona podczas wakacji nad morzem, a syn bez jej zgody zabrał ją do szkoły - informuje policja.

Wideo

Materiał oryginalny: Myślenice. Do szkoły z granatem w plecaku. Na szczęście była to tylko atrapa broni - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie