Nie boimy się o siebie, boimy się o pacjentów – mówią polskie pielęgniarki sprzeciwiające się zatrudnieniu medyków spoza Unii Europejskiej

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Mimo braków kadrowych, jednak zarówno związki zawodowe, jak i samorządy pielęgniarskie gwałtownie sprzeciwiają się nowej ustawie. Podkreślają przy tym, że praktycznie nie dano im czasu na konsultacje
Mimo braków kadrowych, jednak zarówno związki zawodowe, jak i samorządy pielęgniarskie gwałtownie sprzeciwiają się nowej ustawie. Podkreślają przy tym, że praktycznie nie dano im czasu na konsultacje Szymon Starnawski /Polska Press
W środowisku pielęgniarek wre już od miesięcy. Spór, który może zakończyć się nawet strajkiem generalnym, toczy się o warunki pracy i płacy w czasie pandemii. W ostatnich dniach oliwy do ognia dolał poselski projekt ustawy o kadrach medycznych, który przewiduje zatrudnianie w polskich szpitalach pielęgniarek i położnych sprowadzonych spoza granic Unii Europejskiej. – Nie boimy się konkurencji, boimy się o pacjentów – mówi Anna Czarnecka, przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku.

Pielęgniarki z Ukrainy i Białorusi będą pomagały w walce z COVID-19?

Na czwartek, 26 listopada zaplanowano pierwsze czytanie w sejmowej Komisji Zdrowia projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych. Projekt, powstały przed zaledwie dziewięcioma dniami i podpisany przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości, ma zapewnić na czas pandemii możliwość zatrudnienia kadr medycznych z krajów nienależących do Unii Europejskiej.

W przypadku pielęgniarek, rozwiązanie to wydaje się na pozór oczywiste. Według informacji przekazanych przez dr hab. Aleksandrę Gaworską-Krzemińską, byłą konsultant wojewódzką w dziedzinie pielęgniarstwa na Pomorzu, w kraju brakuje około 100 tys. pielęgniarek i położnych.

Od lat Polska ze średnią pięciu pielęgniarek na tysiąc mieszkańców znajduje się na szarym końcu statystyk unijnych. Co gorsza, mimo zwiększenia w ostatnich latach naboru na studia pielęgniarskie, średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosi 50 lat.

Pandemia koronawirusa obnażyła dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia – pielęgniarki, które do tej pory pracowały na dwóch-trzech etatach, ze względu na zagrożenie epidemiologiczne musiały ograniczyć się do jednej placówki. Przemęczone, starsze pielęgniarki padają coraz częściej ofiarami wirusa.

Jak niedawno informowała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, przez pierwsze dwanaście dni listopada zmarło 12 pielęgniarek. Ostatnie dane z końca października mówią o ponad 6,5 tysiąca zakażonych. Równocześnie widać też niepokojący trend związany z wyjazdami źle opłacanych i przepracowanych pielęgniarek za granicę.

– Przez pewien okres z dumą obserwowałam, jak wiele młodych pielęgniarek podejmuje pracę w kraju – mówi Anna Czarnecka, przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku.

– W ostatnim czasie jednak wydaję bardzo dużo zaświadczeń, wymaganych do podjęcia pracy poza Polską. Ręka boli mnie od podpisów. Pielęgniarki lawinowo zaczynają wyjeżdżać z Polski. Wielka Brytania tylko do końca roku może zatrudniać pielęgniarki z Unii Europejskiej na starych przepisach. Oferty są tak dobre, że lecą tam tłumnie.

Ustawa o karach medycznych. Jest sprzeciw związków zawodowych i samorządów pielęgniarskich

Mimo braków kadrowych, jednak zarówno związki zawodowe, jak i samorządy pielęgniarskie gwałtownie sprzeciwiają się nowej ustawie. Podkreślają przy tym, że praktycznie nie dano im czasu na konsultacje.

Dlaczego są na „nie”? Tłumaczą, że zanim polska pielęgniarka samodzielnie stanie przy łóżku pacjenta, musi skończyć bardzo wymagające studia (4 720 godzin zajęć, o ponad 200 więcej niż nakazują nam normy unijne) połączone z zajęciami praktycznymi. Wprawdzie nie ma oficjalnych danych, dotyczących długości zajęć na pielęgniarstwie w ościennych krajach, ale ocenia się, że mogą być one nawet o połowę krótsze.

– Dopuszczenie do pracy w naszym zawodzie osób gorzej wykształconych jest złamaniem zasad unijnych – podkreślają pielęgniarki.

Projekt zakłada także, że jeśli przez 7 dni Izba Pielęgniarska nie wyda osobie z zagranicy warunkowego prawa wykonywania zawodu, może to zrobić wojewoda.

– Takie rozwiązania byłyby do przyjęcia, gdyby w Polsce otwarcie ogłoszono stan nadzwyczajny – twierdzi Anna Czarnecka. – Mówi nam się – to jest wojna, ale nie ma wojny, nie ma nawet ogłoszonego stanu nadzwyczajnego. Nie jesteśmy w sytuacji, gdy do opatrywania rannych wysyłać trzeba zakonnice czy kogokolwiek, kto by umiał plaster nałożyć i bandaż zawiązać.

Pielęgniarskie związki podkreślają, że w sytuacji, gdy obok doświadczonej pielęgniarki dyżur będzie pełnić osoba o mniejszych kwalifikacjach, na i tak zapracowaną pielęgniarkę spadną dodatkowe obowiązki. Problemem może być również brak wymagań dotyczących znajomości języka polskiego. Niemożność komunikacji między personelem medycznym, a także z pacjentem, może nieść potencjalne zagrożenie dla chorych.

– Nie boimy się konkurencji – mówi Anna Czarnecka. – Z naszym wykształceniem pielęgniarki są bezkonkurencyjne. Boimy się o pacjentów.

MEDYCZNE RANKINGI. NAJLEPSI SPECJALIŚCI W TRÓJMIEŚCIE I NA POMORZU

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Materiał oryginalny: Nie boimy się o siebie, boimy się o pacjentów – mówią polskie pielęgniarki sprzeciwiające się zatrudnieniu medyków spoza Unii Europejskiej - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie