Nowy wielki skok. Na co małopolskie gminy i powiaty potrzebują pieniędzy z Unii i kto powinien o nich decydować – samorządy czy rząd?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Młodzi nie mogą pamiętać, ale nieco starsi Polacy do dziś wspominają katastrofę gospodarczą i puste sklepowe półki sprzed trzydziestu kilku lat. U schyłku realnego socjalizmu Polska była krajem biednym nie tylko na tle Zachodu (średnia pensja stanowiła równowartość 35 dolarów), ale i innych krajów bloku sowieckiego, choćby Ukrainy (gdzie zarabiało się o połowę więcej!). W ciągu trzech dekad dokonaliśmy jednak ekonomicznego cudu, spełniając marzenie autorów polskich przemian: by kolejne pokolenia żyły na poziomie znanym z Zachodu. Ów cud zawdzięczamy przede wszystkim przedsiębiorczości, decentralizacji państwa - czyli samorządności - oraz środkom i standardom unijnym. Utworzenie gmin, a potem powiatów sprawiło, że w terenie pojawili się prawdziwi gospodarze. Sojusz z Unią dał im do dyspozycji olbrzymie pieniądze na podźwignięcie lokalnych ojczyzn z wielowiekowej zapaści. Teraz Polska otrzyma kolejne miliardy z Unii. Co zrobić, byśmy dzięki nim dokonali równie wielkiego skoku, jak przez poprzednie trzy dekady? Rozmawialiśmy o tym z czołowymi małopolskimi samorządowcami.

- W tych dniach wyprzedzamy Portugalię pod względem PKB na głowę. W ciągu najbliższych dwóch, może trzech lat możemy przeskoczyć Hiszpanię, a za kolejnych siedem - Włochy. Musimy się dziś wspólnie zastanowić, jak zainwestować owe 770 miliardów złotych, o których jest teraz tak głośno. Jak zrobić to mądrze, nie popełniając błędów owych krajów i nie powtarzając własnych. W co zainwestować te pieniądze? Kto powinien o tym decydować? Nie wolno się tu kierować partyjnymi interesami, czy doraźnymi celami politycznymi, jak zwycięstwo w najbliższych wyborach. Myśmy przez ostatnich trzydzieści lat dokonali największego skoku od czasu Kazimierza Wielkiego. On zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. My uczyniliśmy ją dobrą dla ludzi. To w wielkiej mierze zasługa samorządów, dobrych wójtów, burmistrzów, prezydentów, radnych. Teraz zróbmy Polskę życzliwą i inteligentną – apeluje Kazimierz Barczyk, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski.

W dokonaniu kolejnego cywilizacyjnego skoku mają polskim gminom, powiatom i regionom pomóc – na początek – środki z Krajowego Planu Odbudowy opartego na gigantycznych funduszach unijnych, a następnie kolejne unijne miliardy z nowego wieloletniego budżetu UE. Na co je przeznaczyć? Czego oczekują mieszkańcy? Jakie są ich marzenia? Co zrobić, by Małopolska rozwijała się bardziej równomiernie, a poziom życia w mniejszych miejscowościach i gminach był na tyle wysoki, by ludzie chcieli tam zostawać i osiedlać się, mieszkać i pracować? Jak mądrze inwestować wielkie europejskie pieniądze i kto powinien o tym decydować – samorządowcy czy władze centralne?
Czytaj także: JAK WYCHODZIMY Z PANDEMII I CZY JESTEŚMY GOTOWI NA CZWARTĄ FALĘ

Powiat myślenicki: unijne środki dadzą kolejnego „rozwojowego kopa”

- Naszym oczywistym planem na najbliższą przyszłość jest na pewno modernizacja szpitala. Mamy pieniądze na dwa oddziały: wewnętrzny i neurologii. Przed nami jeszcze lifting ortopedii oraz szpitalny oddział ratunkowy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to do końca 2023 roku szpital w Myślenicach będzie odpowiadał na wszystkie współczesne wyzwania. Oczywiście – nadal inwestować będziemy w drogi, chodniki, mosty. Kiedy zostałem starostą, mieliśmy ponad połowę mostów czy mostków drewnianych. Dzisiaj to już są niedobitki, co jest ważne, ponieważ większość dróg powiatowych to zarazem główne trakty komunikacyjne w gminach

– mówi nam Józef Tomal, starosta myślenicki. Dodaje, że cały powiat liczy na dokończenie przebudowy Zakopianki na odcinku do Krakowa, bo dziś jazda tamtędy jest gehenną, oraz do Zakopanego, z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami w głównych miejscowościach.

Nadzieję na lepsze skomunikowanie powiatu myślenickiego z Krakowem daje projekt znany pod nazwą „złotego pociągu”, czyli wymarzona (od stulecia!) linia kolejowa łącząca Myślenice ze stolicą województwa. Trochę się w tym zakresie podziało i być może w połowie kolejnej dekady mieszkańcy będą mogli dojechać w kilkanaście minut komfortowym składem niemal pod sam Wawel.

Powiat mocno stawia na edukację, także zawodową, bo na małopolskim rynku pracy fachowcy z większości branż są dziś rozchwytywani i mogą liczyć na coraz lepsze zarobki. Starosta widzi potrzebę tworzenia – wzorem krajów zachodnich, m.in. Niemiec – branżowych centrów kwalifikacji, znacznego poszerzenia możliwości kształcenia się młodzieży w miejscu pracy i praktyk.

Na pewno przyszłościowym kierunkiem jest cyfryzacja. Dotyczy to także starostwa i jego wydziałów. Chodzi o to, by mieszkańcy mogli zdecydowaną większość spraw (od dowodu rejestracyjnego po kwestie budowlane) załatwić bez konieczności jeżdżenia po urzędach, a potem na miejscu szybko odebrać niezbędne papierowe dokumenty, z paszportem włącznie. Aby jednak cyfryzacja była powszechna – czyli wszyscy mieszkańcy mogli na równych prawach korzystać z jej dobrodziejstw – niezbędny jest dostęp do szerokopasmowego internetu (światłowodowego i 5G) w każdym zakątku powiatu.

Jak powinny być planowane i dzielone środki z Krajowego Planu Odbudowy oraz miliardy unijne z kolejnego wieloletniego budżetu UE? – Tu powinno być jak najmniej bieżącej polityki, absolutne winniśmy zminimalizować ryzyko podejmowania jakichś arbitralnych decyzji. Marzy mi się sprawiedliwy algorytm wynegocjowany przez samorządowców, rząd i wszystkich, których temat dotyczy. Algorytm jednakowy dla wszystkich, tak jak to było przy pierwszym Funduszu Inwestycji Lokalnych, bo potem tu już naprawdę była polityka – ocenia Józef Tomal. Jego zdaniem samorządowcy powinni reagować i zwracać głośno uwagę rządowi, jeśli – w ich opinii – występują nieprawidłowości w rozdziale wspólnych środków. A rząd winien się wystrzegać nadmiernej centralizacji.

- Studiowałem w latach 80. na Uniwersytecie Jagiellońskim, pamiętam aż za dobrze skutki centralizacji, w tym siermięgę trudnych czasów stanu wojennego. Miewam obawy. Widzę Węgry, byłem na Ukrainie i tam także dzisiaj o najważniejszych inwestycjach i strategiach lokalnych decydują „komisarze polityczni” z Budapesztu czy Kijowa, a nie demokratycznie wybrani samorządowcy. Nie idźmy tą drogą. Wciąż mam nadzieję, że Polski Ład to będzie projekt realizowany w harmonijnej współpracy z samorządami, co da Polsce, wszystkim naszym małym ojczyznom, kolejnego rozwojowego kopa – kwituje starosta myślenicki.

Gmina Spytkowice: wyższy „level”

- Mam zaszczyt pracować w samorządzie o 2002 roku, a jako wójt od 2010 roku i powiem wprost, że od kiedy pamiętam, zawsze rozdział i dystrybucja środków były obarczone polityką. Zawsze wywoływało to kontrowersje i zawsze ci, którzy się na środki załapali mówili, że to jest niesprawiedliwie, a ci, którzy się załapali, twierdzili, że wszystko jest jak najbardziej w porządku. Musimy się pogodzić z tym, że temat zawsze będzie wywoływał dyskusje, bo chyba nigdy nie będzie środków na tyle, żeby otrzymali je wszyscy chętni w żądanej wysokości

– komentuje Mariusz, Krystian, wójt gminy Spytkowice.

Wedle jego obserwacji, rząd będzie zawsze dążył do tego, by większość środków była dystrybuowana z poziomu centralnego, a samorządy chciałyby z kolei dystrybuować te środki z poziomu samorządowego. Przestrzega przy tym przed angażowaniem się samorządowców w bieżącą politykę, bo to – jego zdaniem - wszystkim szkodzi.

Jakie są marzenia i plany inwestycyjne spytkowiczan? – Chcemy wznieść gminę, jak to mówi młodzież, na wyższy level. Przede wszystkim chcemy zrealizować budowę sieci kanalizacyjnej dla całej gminy, ponieważ obecna obejmuje jedynie 35 proc. obszaru. Nasz kolejny wielki problem to brak od dekady cywilizowanej komunikacji zbiorowej ze stolicą województwa. W niezrozumiały sposób, na podstawie nieprawdziwych danych, samorząd regionu 10 lat temu zdecydował o zawieszeniu pociągów na trasie 94 - Kraków - Skawina - Spytkowice – Oświęcim. Jesteśmy przez to zdani na anachroniczny system komunikacji busowej, która jeździ, jak chce, kiedy chce i ma tabor, który urąga elementarnym zasadom bezpieczeństwa – opisuje wójt Spytkowic.

Gmina walczy o przywrócenie komunikacji kolejowej z Krakowem, bo zdecydowanie ułatwiłoby to życie nie tylko pracującym, ale i studiującej młodzieży. Nie każdego stać na wynajęcie mieszkania pod Wawelem, a szybka komunikacja pozwoliłaby zwiększyć dostępność stolicy regionu z terenu Spytkowic. Wójt deklaruje, że ze swej strony zadba o parkingi oraz całą infrastrukturę wokół przystanków kolejowych.

Spytkowice zamierzają też inwestować w politykę społeczną, zwłaszcza senioralną (bo infrastruktura dotycząca edukacji oraz opieki nad dziećmi jest już na całkiem dobrym poziomie). – Średnia wieku mieszkańców rośnie i zdajemy sobie sprawę, że niezbędne będzie utworzenie całodobowych domów pobytu dla seniorów oraz podjęcie innych działań – mówi wójt.

Jego zdaniem, zupełnie innych rozwiązań, zgodnych z wymaganiami XXI wieku, wymaga też system edukacji. - Ci, którzy mają dzieci w wieku szkolnym, wiedzą, że mamy system edukacji korepetycyjny. Jeżeli dziecko chce osiągnąć dobre wyniki, jeśli chce się dostać do dobrej szkoły średniej lub na dobre studia, to bez korepetycji ani rusz. A mnie się marzy system, w którym w publicznej placówce uczeń jest w stanie opanować wiedzę na takim poziomie, że będzie potrafił wykorzystać swoje zdolności bez korzystania z korepetycji. Chcemy o tym rozmawiać z rządem – zapowiada Mariusz Krystian.

Dla Spytkowic, będących częścią Doliny Karpia, niezwykle ważny jest także rozwój turystyki (zwłaszcza ścieżek rowerowych) w powiązaniu z programem ochrony powietrza. Ten ostatni wymaga odpowiedniego wsparcia najuboższych, nie tylko finansowego, ale i logistycznego, w postaci uproszczenie (załatwienia) formalności i kompetentnego doradztwa na każdym etapie.

Gmina Zielonki: Magnes dla młodych rodzin dziećmi i przedsiębiorców

- Środki z Krajowego Planu Odbudowy w znacznie większym stopniu powinny iść dla samorządów - i to podstawowego szczebla, czyli gmin i miast. Tam jest wiedza o prawdziwych potrzebach mieszkańców. I tam jest przedsiębiorca, który z tych środków skorzysta

– mówi Bogusław Król, wójt gminy Zielonki. Przyznaje, że potrzeb inwestycyjnych jest bardzo wiele: od infrastruktury drogowej i wodno- kanalizacyjnej przez szkoły i przedszkola po ochronę powietrza (termomodernizację, wymianę kotłów) oraz podniesienie estetyki miejscowości. Jego zdaniem, bardzo ważne, zwłaszcza w okresie wychodzenia z pandemii, po wielomiesięcznej izolacji ludzi w domach, będą tzw. programy miękkie, służące odbudowie więzi, integracji i aktywizacji różnych grup społecznych. Stąd pieniądze potrzebne są na organizację spotkań i wydarzeń, ale też na infrastrukturę społeczną i kulturalną.

- Mamy w tej chwili na terenie gminy potężny plac budowy. To jest północna obwodnica Krakowa, prawie 10 km od lipca ubiegłego roku, dość mocno zaawansowana. Mam nadzieję, że trasa wolbromska również wejdzie w fazę realizacyjną. Są inwestycje po stronie miasta Krakowa w zakresie tramwaju na Prądniku Białym do Górki Narodowej Północ czy wiaduktu Batowice, który realizuje powiat. Ponadto na terenie gminy powstaje około 800 mieszkań. To nie dziwi, bo za tamten rok 500 osób przybyło mi w gminie, a mówię tylko o zameldowanych – wylicza Bogusław Król.

Jednym z kluczowych wyzwań na dziś jest w gminie Zielonki stworzenie szybkiej, cywilizowanej komunikacji z Krakowem. Chodzi nie tylko o dojeżdżających pracowników i studentów, ale i o to, że na terenie gminy działa 2,5 tysiąca podmiotów gospodarczych. Zatrudniają prawie 8000 ludzi - nie tylko z gminy Zielonki, również z Krakowa, więc transport jest niezbędny. Na razie, z powodu wspomnianych robót, dojazd jest mocno utrudniony.

- Potrwa to przez najbliższe dwa lata, w zakresie transportu publicznego to jest potężne wyzwanie. Mam nadzieję, że po tych dwóch latach nastanie zupełnie inna rzeczywistość: będzie można znacznie szybciej i sprawniej dojechać – wyjaśnia wójt. W przyszłości mieszkańcy chcieliby mieć dostęp do linii tramwajowych wyprowadzonych do granic Krakowa, z dużym park and ride (na minimum tysiąc aut).

- Tak naprawdę nie liczy się długość trasy, tylko czas dojazdu. Dlatego już dziś trzeba szukać optymalnych rozwiązań na kolejne dekady. Moim zdaniem transport szynowy ma największą przyszłość – komentuje wójt Zielonek.

W związku z rozwojem gminy i napływem mieszkańców, głównie młodych, z dziećmi (w samych Zielonkach jest ich tysiąc, w Bibicach drugie tysiąc), gmina bardzo dużo inwestuje w edukację. W ostatnich czterech latach przeznaczyła 70 milionów złotych na rozbudowę dwóch szkół i buduje trzecią. A to nie koniec, bo dzieci wciąż przybywa. W tym kontekście wójta niepokoją zapowiedzi kolejnych zmian w podatku dochodowym (PIT). Rząd zapowiada podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł oraz podwyższenie drugiego progu PIT do 120 tys. zł, co cieszy emerytów oraz mniej zarabiających pracowników, ale zarazem spowoduje olbrzymią wyrwę (ok. 11 mld zł) w budżetach samorządów.

- Samorządy powinny z tego tytułu uzyskać stałą, a nie jednorazową rekompensatę z budżetu państwa, bo inaczej nie będą w stanie zrealizować usług dla mieszkańców. Do szkół już dziś dokładamy drugie tyle, ile wynosi państwowa subwencja. Innym pomysłem na rekompensatę tego ubytku byłoby zwiększenie udziałów gmin i powiatów w PIT. Postulujemy to od dawna, bo w wielu ustawach zwiększa się zakres naszych obowiązków, a więc i skalę wydatków, bez zapewnienia na to środków. Np. ustawa, która standaryzuje wymogi dla niepełnosprawnych, sprawia, że w zasadzie powinniśmy wszystkie obiekty użyteczności publicznej, łącznie ze szkołami nowymi, ponownie przebudować. To jest potężny wydatek, którego nie ma z czego sfinansować. Nie może być tak, że liczba zadań rośnie, a pula dochodów własnych maleje, co uzależnia nas od dotacji i subwencji z centrali. Jeśli to tak się będzie rozwijać, to staniemy się tylko zarządcami, samorządności nie będzie. A przecież sukces 30 ostatnich lat zawdzięczamy decentralizacji i samorządności – kwituje Bogusław Król.

Chrzanów: Atrakcyjne slow city w połowie drogi między Krakowem a Katowicami

- Z nadzieją patrzyłem na raport dotyczący kondycji miast średnich w Polsce, wypracowany przez zespół ekspertów Polskiej Akademii Nauk w pod koniec 2016 roku. W oparciu o ten raport powstała część ważnych dla nas zapisów w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Chrzanów znalazł się w gronie miast, które tracą swoje funkcje społeczno-gospodarcze, skąd młodzi ludzie wyjeżdżają. Takie średnie miasta miały się stać obszarami strategicznej interwencji państwa, silnego wsparcia – właśnie po to, by przestały tracić swoje funkcje. Zostały wpisane w strategie regionalne. Zastanawiałem się, jak to się przełoży na dystrybucję środków centralnych. Patrząc na rozdania funduszu inwestycji lokalnych nie widzę, żeby Chrzanów był „ośrodkiem strategicznej interwencji”- poza pierwszym rozdaniem w każdym kolejnym dostaliśmy zero złotych – ubolewa Robert Maciaszek, burmistrz Chrzanowa.

Dodaje, że nikt w mieście tego nie rozumie, bo gmina zgłaszała ważne projekty, jak rozbudowa szkół, które dziś nie mają nawet sali gimnastycznej. – Więc mam dziś uzasadnione obawy w kwestii dystrybucji środków z KPO. Niepokoi mnie dążenie do centralizacji większości decyzji, coraz większe znaczenie ma klientelizm, a mniejsze merytoryczna ocenia tego, czy coś jest potrzebne mieszkańcom. Wolałbym, żeby te środki były dystrybuowane w konkursach, żeby tutaj były komisje ekspertów, od których werdyktów będzie się można odwołać – mówi Robert Maciaszek.

Ma nadzieję, że samorządy będą miały silny wpływ na rozdział środków z KPO, bo wyzwań na przyszłość dla miast, jak Chrzanów, jest całe mnóstwo. - Jestem burmistrzem od 2,5 roku i moim głównym celem był powrót miasta na ścieżkę rozwoju. Mamy znakomite położenie. Jesteśmy przy autostradzie A4 między Krakowem i Katowicami. Dokładnie w takiej samej odległości. Jesteśmy na tyle daleko od Krakowa czy Katowic, że nie grozi nam raczej wchłonięcie przez aglomeracje. Równocześnie to był dotąd problem: ludzie z Chrzanowa wyjeżdżali przede wszystkim z uwagi na brak szybkiego dojazdu do centrum Krakowa i Katowic – opisuje burmistrz.

Dlatego wszyscy z taką nadzieją czekają na efekty trwającego od miesięcy remontu linii kolejowej Kraków-Trzebinia-Katowice oraz Kraków-Trzebinia-Oświęcim. Ta druga pozwoli chrzanowianom w 40 minut dotrzeć do centrum Krakowa. Równocześnie pierwszy raz od lat coś drgnęło w budownictwie mieszkaniowym: powstaje 200 mieszkań, a budowa kolejnych 300 najprawdopodobniej ruszy jeszcze w tym roku.

- Te mieszkania zeszły na pniu, co pokazuje, że takie miasta są atrakcyjne do życia. Głęboko wierzę, że moja strategia przeistoczenia Chrzanowa w przyjazne dla ludzi „slow city”, oferujące wysoką jakość życia, załatwienie wszystkich spraw życia codziennego w ciągu 15 minut, na piechotę. Gdzie mamy pod ręką przedszkole, żłobek, szkołę, sklepy, apteki… Owszem, nie jesteśmy w stanie konkurować z Krakowem i Katowicami ofertą w zakresie kultury czy rekreacji, ale przecież możemy tam błyskawicznie podjechać

– opisuje Robert Maciaszek. Dodaje, że nie wszyscy chcą mieszkać w wielkim mieście.

Miasto stawia też mocno na rozwój gospodarczy. W tym celu kończy przygotowanie planu zagospodarowania przestrzennego dla 280 ha terenu przylegającego bezpośrednio do autostrady (między węzłami Chrzanów 1 i Balin). - Skupujemy tam działki. Mam nadzieję, że już w przyszłym roku zaczniemy komercjalizować tę przestrzeń, bo to oznacza nowe miejsca pracy – i nowe wpływy z podatków, zwiększające dochody własne gminy. Im więcej dochodów własnych, tym więcej samorządności. Nowe firmy to także magnes przyciągający nowych mieszkańców – wyjaśnia burmistrz. Liczy także na środki z unijnego programu sprawiedliwej transformacji przeznaczone dla terenów górniczych.

- Mam nadzieję, że w realizacji tych planów, a przynajmniej części z nich, pomogą fundusze z KPO. Muszą być one jednak inaczej dystrybuowane niż te z funduszu inwestycji lokalnych. Musi być więcej obiektywizmu i merytoryki w ocenie wniosków. Wszyscy, niezależnie od poglądów i preferencji politycznych, jako obywatele składamy się na budżet państwa, a bywa, że nie zawsze w równym stopniu te pieniądze do gmin wracają, co powoduje poczucie niesprawiedliwości – kwituje Robert Maciaszek.

Wieliczka: Wspaniała opieka nad seniorami i wyższa szkoła służb medycznych

Artur Kozioł, burmistrz Wieliczki, stwierdza, że czytając sporządzone w ostatnim czasie rządowe dokumenty „można się pogubić”. - Z jednej strony, składając wniosek do unijnego funduszu odbudowy, polski rząd odmalował krajobraz państwa w głębokim kryzysie, które potrzebuje ogromnych unijnych pieniędzy na odbudowę gospodarki i całej reszty. Z drugiej mamy oficjalny przekaz rządu o tym, że dzięki tarczom przeszliśmy przez pandemię nieomal suchą stopą i Polska ma się najlepiej w Europie. Teraz dochodzi do tego Nowy Ład, który do Krajowego Planu Odbudowy dokłada wielkie długofalowe plany, ale też będzie miał ogromne konsekwencje dla samorządów, choćby z uwagi na kolejne majstrowanie przy podatku dochodowym (PIT) – wylicza Artur Kozioł.

Przypomina, że w 2019 r. rząd wprowadził m.in. zerową stawkę podatku dochodowego dla młodych do 26 roku życia. Było to rozwiązanie korzystne dla podatników, ale w budżetach samorządowych oznaczało ubytek niemal 5 miliardów złotych (tak zapisano w Ocenie Skutków Regulacji przygotowanej przez resort finansów). - Jednocześnie samorządy, w przeciwieństwie do państwa, nie mają możliwości kompensowania ulg dla podatników poprzez manipulowanie wysokością innych danin. Jako stowarzyszenie „Samorządy dla Polski” uznaliśmy, że jest najwyższy czas na przywrócenie równowagi w finansach samorządów. Przygotowaliśmy prosty projekt nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, który kompleksowo rozwiązuje tą kwestię na poziomie gmin, powiatów i województw. W przypadku gmin zaproponowaliśmy podniesienie udziału w PIT z obecnych 39 do 44 proc. – mówi Artur Kozioł. I dodaje, że zapowiadane przez rząd podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz stawki II progu podatkowego będzie miało jeszcze dotkliwsze skutki dla samorządów.

- Dlatego ja mówię, że samorządy nie potrzebują dzisiaj udziału w wysokości 49 proc. w PIT, tylko w wysokości 60 proc. w PIT. Po to, żeby utrzymać wydatki bieżące. No, chyba, że my, burmistrzowie, wójtowie, prezydenci, starostowie, zlikwidujemy np. transport publiczny i wywóz śmieci. Albo ktoś te zadania od nas przejmie. Jeżeli np. pan premier za nas wykona te usługi, finansując je ze swojego udziału w PIT, to proszę bardzo. Ale póki to jest moje zadanie, ja muszę mieć na nie źródło finansowania

– tłumaczy burmistrz Wieliczki.

Jego zdaniem, Krajowy Program Odbudowy powinien służyć przyspieszeniu realizacji tych inwestycji, na które najbardziej czekają mieszkańcy i które wzmocnią nas w zmaganiach z ewentualnymi kolejnymi kryzysami. Jednym z obszarów ewidentnie wymagających poprawy jest opieka zdrowotna, dlatego Wieliczka chce m.in. wybudować nowoczesny szpital geriatryczny. Kompleksowa fachowa opieka nad seniorami to wyzwanie, którego Polska jeszcze właściwie nie podjęła – a które musi szybko podjąć, bo społeczeństwo, także w Małopolsce, starzeje się w szybkim tempie.

- Nasz problem polega nie tylko na braku odpowiednich placówek, ale też na chronicznym braku kadr w służbie zdrowia, dlatego chcę wybudować wyższą szkołę zawodową, która będzie kształciła pielęgniarki oraz osoby zarządzające służbą zdrowia. Musimy już dziś zadbać o wykwalifikowanych pracowników. To wymaga strategicznych decyzji – podkreśla Artur Kozioł.

Forum Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Małopolski: Wielka dziejowa szansa dla małych ojczyzn i całej Polski

- Unijny program odbudowy to jest naprawdę wielka, dziejowa szansa dla całej Polski, dla naszych małych ojczyzn i dla naszych mieszkańców, więc naszym priorytetem jest to, żeby te pieniądze jak najlepiej zainwestować. One muszą trafić tam, gdzie są naprawdę potrzebne i będą dobrze pracowały. Musimy wspólnie zrobić wszystko, by ich dystrybucja nie budziła wątpliwości i nie generowała konfliktów

– podkreśla Małgorzata Małuch, prezes Zarządu Forum Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Małopolski działającego przy Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej Małopolskim Instytucie Samorządu Terytorialnego i Administracji, wójt gminy Sękowa.

Zwraca uwagę, że obsługa tak wielkiego programu wymaga odpowiednich kompetencji, profesjonalizmu i doświadczenia. Logiczne, a nawet konieczne wydaje się więc zaangażowanie w ów proces samorządów, które przez ponad 20 lat wykorzystują z powodzeniem środki unijne i dokonały dzięki nim wielkiej cywilizacyjnej przemiany w małych ojczyznach. Forum Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Małopolski postuluje, aby jak najwięcej środków z KPO było dystrybuowanych poprzez samorząd województwa, który jest od lat instytucją zarządzającą wieloma unijnymi projektami. To bezcenne doświadczenie.

- Obsługa projektów przez samorząd wojewódzki i jego agendy jest bardzo profesjonalna, bardzo rzetelna i kadry naprawdę są świetnie przygotowane do realizacji tego typu zadań, więc jeżeli chcemy wydać dobrze i szybko te pieniądze, to musimy bazować na strukturach, które już dobrze funkcjonują – przekonuje Małgorzata Małuch.

Samorządowców niepokoi, ze środki kierowane do samorządów to tylko w połowie dotacje. Drugą ich połowę stanowią instrumenty zwrotne (pożyczki). - Wójt Zielonek sobie poradzi, ale dużo samorządów znajduje się w kiepskiej sytuacji, trudno tam o stabilizację dochodów bieżących, zwłaszcza że te dochody państwo systemowo ogranicza. Takie gminy nie sięgną po instrumenty zwrotne, a tymczasem w KPO jest zapis, że nawet inwestycje w ochronę środowiska czy ścieżki rowerowe mają być realizowane nie z dotacji lecz pożyczek, które trzeba będzie spłacić. Ważne jest, byśmy jak najszerzej mogli korzystać z dotacji – wyjaśnia szefowa FWBiPM.

Dodaje, że po wielu latach pracy w samorządzie bardzo wysoko ceni sobie udział mieszkańców w planowaniu najważniejszych dla nich zadań oraz w całym procesie decyzyjnym. Jej zdaniem, również w KPO udział społeczności lokalnych winien być kluczowy – i odpowiednio duży.

- My tu nie wydajemy jakichś abstrakcyjnych miliardów, tylko decydujemy o tym, w jakiej Polsce, w jakich małych ojczyznach, będą żyć nasze dzieci, nasze wnuki. Tak powinniśmy na to patrzyć, a nie w perspektywie najbliższej kampanii wyborczej czy doraźnej walki politycznej. Musimy się ponad to wznieść. Jak wsłuchuję się w głos młodego pokolenia, to odnoszę wrażenie, że dla niego najważniejszy jest stan środowiska, szeroko rozumianego – czyli tego tu, ale też planety. Szczęśliwie w unijnym planie odbudowy jest na ten cel dużo pieniędzy, zielona transformacja to jeden z priorytetów. Musimy właściwie zadbać o stan wody, gruntu, powietrza – zarówno w skali lokalnej, jak i po to, by wspólnie z innymi zatrzymać niekorzystne zmiany klimatyczne w skali makro - tłumaczy Małgorzata Małuch.

Podkreśla, że nowe unijnie środki to wielka szansa na rozwiązanie problemów, których bez nich nie dałoby się rozwiązać – zwłaszcza z poziomu gmin, a nawet z poziomu województwa. – Zwłaszcza dla naszych dzieci musimy tę szansę wykorzystać. Poza tym sami przecież marzymy, żeby żyć lepiej, wygodniej. Więc musimy likwidować białe plamy, gdzie jest ciągle gorzej. Także białe plamy cyfrowe, żeby nie było barier komunikacyjnych, żeby rozwój faktycznie był zrównoważony, także na peryferiach – mówi prezes Forum.

Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski: Jeśli chcemy dobrze zainwestować unijne środki, oddajmy je, jak dotąd, samorządom

- Wielkie nadzieje i plany związane z wielkimi unijnymi pieniędzmi, czyli słynnymi 770 miliardami złotych, nadzieje na wielki skok całej Polski, idą dziś w parze z troską, żeby te pieniądze dobrze wydać. A kto to robi najlepiej? Samorządy - podkreśla Kazimierz Barczyk, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski. Przypomina, że od lat 40 proc. pieniędzy z budżetu unijnego dla Polski trafia do samorządów wojewódzkich i jest dystrybuowane właśnie przez nie. Jesteśmy jedynym państwem Europy, gdzie ten udział jest tak duży – i to rozwiązanie świetnie się sprawdziło. Większość ekspertów uważa wręcz, że to właśnie dzięki niemu Polska inwestuje unijne pieniądze najlepiej na kontynencie.

- Dorobiliśmy się w regionach wysoce profesjonalnych urzędników wyspecjalizowanych w wykorzystaniu środków unijnych, konkursy są obiektywne, są zespoły monitorujące. Co ważne - to zespoły ekspertów decydują o tym, na co i komu przyznać pieniądze

– podkreśla Kazimierz Barczyk. Jego zdaniem, cały ten system powinien być wykorzystany w realizacji KPO i wcielaniu w życie zadań z nowego unijnego budżetu. Tym bardziej, że startujący w konkursach przedsiębiorcy uznali obowiązujące zasady za obiektywne i – jeśli nawet przegrywają – to szukają winy raczej w sobie, a nie w rzekomych „układach”, bądź politycznych preferencjach. Nikt nie ma w takiej sytuacji pretensji do samorządu.

- Przy KPO do samorządów wojewódzkich ma trafić 30 proc. Lepiej, żeby to było nadal 40 proc., skoro mamy ten dobry standard, ale dobrze, że jest i te 30. Miejmy nadzieję, że one będą dzielone nie centralnie, tylko właśnie regionalne. I wtedy generalnie damy sobie radę - samorządowcy gminni, powiatowi i wojewódzcy. A damy dlatego, że w tej naszej relacji jesteśmy pod wzajemną kontrolą, w ciągłej interakcji. I to jest zdrowe, to przyniosło efekty – podkreśla lider SGiPM.

Przestrzega przez zbytnią centralizacją, próbami sterowania wszystkim z Warszawy – bo to już było i przyniosło smutny efekt w postaci peerelowskiej szarzyzny, a w końcu – upadku. Dodaje, że wielkie wezwanie „Solidarności”, byśmy wzięli sprawy w swoje ręce, było wezwaniem do decentralizacji, do samorządności. Do lokalnego decydowania o tym, co dla mieszkańców dobre. Wywodziło się ze społecznej nauki Kościoła, że najpierw jest rodzina, potem samorząd gminny, potem powiatowy – i one są najważniejsze w podejmowaniu decyzji istotnych dla funkcjonowania wspólnoty.

- Dokonaliśmy w ciągu 30 lat skoku cywilizacyjnego, ogromnego, największego od wielu wieków. Właściwie dla samorządów był to podobny skok w czasie, jak wtedy, gdy powstawały nasze miasta. Albo od panowania Kazimierza Wielkiego, który zostawił Polskę murowaną. Teraz mamy wielką szansę na kolejny taki skok. Nie zmarnujmy jej

– apeluje Kazimierz Barczyk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie